Co by bylo gdyby zaczac znowu blogowac.

29 grudnia 2016

Nie wiem czy latwo jest powrocic do pisania, wiec po prostu zaczne. Ten blog juz ma dluga szara brode ciagnaca sie po podlodze. Santa Claus. Wiele sie zmienilo od czasow internetu 1.0, kiedy ten blog powstal. Blogi w formie pamietnika i tekstow bez zdjec, bez osobowych detali, byly popularne. Prostytucja a la Instagram nie byla znana i nie byla potrzebna. Jednak dzisiaj, czytanie notek nieznajomych, bez zdjec mieszkania, partnera, dziecka czy figury w bikini nie generuje trafiku. Nie ma sensu, sie produkowac na blogu, jesli tego nikt nie czyta. I nie bedzie czytal, bez promocji na mediach spolecznosciowych. Trudno. Pozdrawiam wszystkich ktorzy przez przypadek sie tutaj znalezli. U mnie wszystko dobrze, mieszkam w Australii na czas okreslony i wracam do Europy w przyszlym roku, przed swoja trzydziestka. Jestem stara, jak ten blog.

11 lat w Niemczech

24 lipca 2015

16 lat w Polsce z czego pamietam 10 lat i 11 lat w Niemczech z czego pamietam 11 lat… Kto by pomyslal, 11 lat temu…

Hello world

29 sierpnia 2014

.

.

23 października 2011

pazdziernik 2011. tyle czasu juz minelo od kiedy w moje zycie wkroczyl frankfurt. Ta moja naiwnosc z tamtych lat do dzisiaj mnie zdumiewa. Jak to bylo mozliwe, ze po prostu przyjechalam i zostalam, majac zaledwie marne 10% szans.. 7 lat temu siedzialam w szkole zagryzajac piesc, blagajac w duchu zeby uwierzyli, ze ta ja, to nie prawdziwa ja, ze ja tak naprawde wiele wiecej potrafie, do wielu rzeczy jestem zdolna. Wierzylam ze w koncu wyplyne na powierzchnie i im pokaze. A co!
Do dzisiaj mnie zadzwia ten moj upor i pewnosc pozniejszej wygranej. Zastanwiam sie, ile samozaparcia zostalo mi na teraz z tamtych trudnych dla mnie czasow. To gdzie dzisiaj stoje zazwdzieczam sobie i .. przypadkowi. Nie wierze w przeznaczenie, ale jeszcze bardziej wierze w sile ludzkiego umyslu i przekonania o swojej wartosci. To metoda na sukces.. Trzeba uwierzyc, ze jest sie zdolnym byc na gorze!

how i met your mother ?

31 stycznia 2010

Wczoraj spedzilam wieczor na ogladaniu filmow z Dennisem. Dennis to dobry znajomy z uniwerku, studiowalismy razem w zeszlym semestrze. Teraz nie mamy ani jednego wspolnego kursu, ale kontakt ciagle sie utrzymuje. To wlasnie z nim powstawaly nasze wspolne szalone akcje(wycieczki rowerowe o polnocy, ogladanie Ptakow Hitchcocka o drugiej w nocy w naszym dawnym mieszkaniu(juz wtedy calkiem opuszczonym, bo mieszkalysmy w nowym), i tak dalej. Wczoraj wypilismy po piwie, no i obejrzelismy jedna niemiecka komedie. Bylo juz pozno, i nie chcialo mi sie ogladac kolejnego filmu, wiec mnie natknelo, aby ogladac kolejny sezon „How I met your mother”.. Ulubionego serialu Wrzesniowego.
Czulam sie jak masochistka. Jak Bella w New Moon, ktora teskniac za Edwardem, byla w stanie zagrozic swojemu zyciu, oby tylko zobaczyc Edwarda, ktory ukazywal sie jako zjawa. U mnie bylo podobnie. Wlaczylam ten serial, bo laczy sie tak bardzo z Wrzesniowym. Ogladalam go zawsze tylko z nim i u niego. Nigdy sama czy z kims innym. Na jego lozku, obok niego, popijajac to szampana czy schlodzony sok jablkowy, ktory zawsze stal w jego lodowce specjalnie dla mnie.  Zdaje sobie sprawe, ze to nie chodzi o ten serial, bo on w niczym nie zawinil. Czulam sie jak Pies Pawlowa, reagujac na bodziec w postaci amerykanskiego sitcomu, swiatlo, ktore kojarzylo sie z jedzeniem, serial ktory kojarzyl sie z Wrzesniowym. On znowu byl w mojej glowie. Tak na wyciagniecie reki.
Cierpienie, na wlasne zyczenie.

Ziehende Landschaft

23 stycznia 2010

Ziehende Landschaft

Man muss weggehen können
und doch sein wie ein Baum:
als bliebe die Wurzel im Boden,
als zöge die Landschaft und wir ständen fest.
Man muss den Atem anhalten,
bis der Wind nachlässt
und die fremde Luft um uns zu kreisen beginnt,
bis das Spiel von Licht und Schatten,
von Grün und Blau,
die alten Muster zeigt
und wir zuhause sind,
wo wir zuhause sind,
wo es auch sei,
und niedersitzen können und uns anlehnen,
als sei es ein Grab
unserer Mutter.

Hilde Domin

..

18 stycznia 2010

Wrzesniowy przestal sie odzywac. I dobrze. W koncu moge normalnie oddychac i spokojnie spac. Ale z drugiej strony lapie sie na tym, ze czytam jego dawne esemesy, szukam czy w koncu nie zalozyl sobie profilu na facebooku, no wlasnie do cholery, ciagle o nim mysle… Moja nadszarpana psychika musi sie podleczyc, ale z takim nastawieniem nic z tego nie bedzie.
Wczoraj odwiedzil mnie dawny znajomy. Tak by posiedziec, pogadac, poogladac filmy. Niby tylko. Suma summarum zostal do rana.
Wrzesniowy z rana zawsze sie gdzies spieszyl. A weekendy byly mi rzadko przeznaczone, tak wiec wspolnych sniadan nigdy nie bylo.
Zwykle to ich tez nie jadam, bo odzywiam sie redbullem, substytutem kawy, po ktorej mnie okropnie mdli. Musze jednak przyznac, ze te sniadania takie zle wcale nie sa. Szczegolnie gdy swieze, cieple buleczki i rogaliki przywedruja prosto na stol, zastawionym marmolada truskawkowa, goraca czekolada, czy pysznym, slodkim twarogiem. A ty wychodzac z pod goracego prysznica, musisz tylko przy tym stole wygodnie zasiasc, nawet apetyt sam przychodzi, kto by sie spodziewal.
Nie wiem co sie ze mna dzieje. Ale od dzisiaj wstaje w niedziele o dziewiatej rano i jadam sniadania. Pod warunkiem milego towarzystwa.

Dawno tu nie bylam…

11 stycznia 2010

On. Przezylismy wspanialy wrzesien. Gdy potem wszystko sie zawalilo. Mimo ze prowadzilismy dosc luzny zwiazek, to jednak nie spodziewalam sie ze bedzie to jak jazda roller casterem. Slomiany ogien, intensywnosc uczuc, ze 100% spadla w jeden dzien do zera.
Myslalam sobie, ze nie przejme sie tym wszystkim tak bardzo. Myslalam, ze po prostu jak zwykle potraktuje to jak kolejna porazke mojego zycia, takich jak juz wiele bylo, a mimo wszystko zyje dalej… doswiadczenie uczy cierpliwosci…
Pierwszy miesiac byl latwy, az gdy nadszedl listopadowy grad watpliwosci, tesknoty, zalamania. Gdy sens zaczal sie tracic.
Ale bylam dzielna. Od pamietnego popoludnia w pazdzierniku nie odezwalam sie do niego ani slowem, ani esemesem. Uparcie szukalam innych mozliwosci zlagodzenia bolu po stracie.
Potem przyszedl grudzien zapomnienia. Tabletki w ludzkiej postaci. Pojawil sie ktos, kto potrafil mi pomoc utrzymac sie na powierzchni. Nie tonac…
Uratowalam swoj honor, umysl i serce, bo tamten Wrzesniowy odszedl w niepamiec.
Gdy wreszcie ostatniego sylwestra, witajacego nowe dziesieciolecie, osoba mi tak bliska stala sie jeszcze blizsza, tak wlasciwie przez glupi alkoholowy przypadek.
I pojawilo sie lomotanie serca, spocone rece, schmetterlinge im bauch.
Na szczescie, tylko przez jedna krotka chwile, gdy opamietalam sie, gdy zrozumialam, ze najlepszy przyjaciel jest tylko najlepszym przyjacielem. i nic wiecej procz tej wlascie jakze pieknej przyjazni nas nie laczy.
I dobrze…. I znowu bylo dobrze. nie musialam eksponowac swoich uczuc. moje serce bylo znowu bezpieczne, zamkniete na cztery spusty i ubezpieczone od kradziezy.
Czulam sie znowu wolna, i pewna siebie. Nikt nie mogl mnie wiecej zranic.
Az do wczoraj…
Wrzesniowy napisal, tak po prostu, o drugiej w nocy w poniedzialek… od pamietnego pazdziernikowego popoludnia, nie odezwal sie ani slowem. Ja tez nie.
Napisal ze ciagle o mnie mysli, ze wie, ze zachowal sie na miare potepienia najwiekszego piekielnego i pewnie nienawidzego go z calego serca…
I wszystko wrocilo. Wszystko… Caly ten wczesniejszy bol, napiecie, pustka i bol brzucha. Tak po prostu wrocilo, jak jakas choroba zakazna. Jak okropna grypa swinska.
On jest dla mnie toksyczny, jedoczesnien Wrzesniowy uzaleznia. Jak dobra paczka Malboro. Jak bialy proszek. Jak tequilla z cytryna.
Jestem wykonczona. Ale nie umiem przestac o nim myslec. Z nim pisac.
Mimo ze widze, ze sie ani troche nie zmienil. Ze pozostal zimnokrwistym egoista, narcyzem, zadufanym w sobie samolubem.
Mam nadzieje ze Grudniowy mnie wkrotce odwiedzi, i wylize moje rany. Bo inaczej sie wykrwawie, i to wkrotce.

5 lat

21 lipca 2009

Rocznica. To juz, dopiero, piec lat. Tyle sie wydarzylo, zmienilo,
przewrocilo do gory nogami. Kto by pomyslal, ze dotrwam, ze przezyje to
bez wiekszego szwanku.
Piszac wtedy ”Zmiany są potrzebne, mimo, że bolesne”
Zawsze po wyjściu z domu powracała… Czy i tym razem wróci?”
tak naprawde nie wiedzialam o czym mowie… Nie bylam sobie w stanie
wyobrazic, nawet w najgorszych snach, ile wyrzeczen, ile poswiecen, lez
przelanych bede musiala przejsc.
Wtedy to bylo takie proste.
Gdybym wiedziala….
Otwieram piwo. Ze wspollokatorkami. Wypijam. Za rocznice. Za 5 lat sukcesow i porazek.

Spaß´

16 lipca 2009

Semester ma sie prawie ku koncowi. Wczoraj pisalam abschlusstest z rosyjskiego. Poszedl mi nawet niezle, z uwagi na to, ze zbyt wiele czasu nie poswiecilam na nauke… Tak jak niektorym podoba sie brzmienie francuskiego, ogolna powszechnosc angielskiego, logiczna budowa niemieckiego, tak ja… nie wiem dlaczego uwielbiam rosyjski. Juz kraze myslami o praktykach, lub wymianie w St. Petersburgu- Moja uczelnia organizuje takie wyjazdy. Nie wiem dlaczego, ale ta cala wolna amerykanka w rosyjskiej wersji bardzo mnie pociaga.
Jestem slowianska dusza, bardziej niz slaska, czy polska….
Musze sie udac do International Office i popytac o finansowanie takiej wyprawy, oplat za studia, przelotu itd.
Moze mi sie nawet uda wziasc specjalny kredyt studencki na zagraniczne wyjazdy(Auslandsbafög).
Potem bede musiala odwiedzac specjalne seminaria z tym zwiazane, podpisac sto tysiecy papierow, zalatwic wize….
Na razie jednak ten caly plan pozostaje tylko w mojej glowie, choc juz sie urealnia…
Przede mna jeszcze tydzien wykladow i sesja. Juz w nastepny wtorek pisze matme, na co sie za bardzo i tak nie ucze…. Skromnie mowiac zdac i tak powinnam zdac, a ocena sie i tak nie liczy.
Chyba musze wracac do nauki- Grundlagen der technischen Informatik(Podstawy informatyki technicznej) CO na mnie czeka to uklady scalone, kod binarny, uklady cyfrowe, sekwencyjne i kombinacyjne…szyny danych, magistrale..
no i po cholere mi to bylo:P
jestem gdzies w polowie mojej kilkusetstronicowej ksiazki… (niestety w tej ”mniejszej polowie”)
viel spaß….


  • RSS